sobota, 26 maja 2007

24 maja 2007

Rano pojechałyśmy z Renią na wydział złożyć podanko o legitymację :)I tak wolę stare a każą nam je oddać :( It is cruel!
Chciałyśmy zdążyć na nasz wf (ostatni w tym semestrze :P)ale się nie udało.
Na przystanku natknęłyśmy się na Ziomalowego Ziomala i Martę Kamińską. Ah te kompy!
Spóźnienie na wf miało jednak swoje pozytywne strony - przystojnych biznesmenów i jedzenie w Jeffie na Polach Mokotowskich. Coraz piękniej tam :)Chcę na spacer!!!
Po męczącym aerobiku zrobiłyśmy zakupy i wróciłyśmy do domków.
Po obiedzie prysznic szybki,spacer z psiulem i na grupkę.
Było miło i budująco, ale martwię się o Gosiaczka. Ściskam Cię mocno Skarbku! Pozdrowionka :)
Wieczorem tworzenie prac na dylematy... na szczęście współczesnej edukacji a nie czyjeś :P

Brak komentarzy: