sobota, 26 maja 2007

23 maja 2007

Biedne słodkie Didowe stworzenie miało pełną przygód podróż na wydział. Biedactwo tak piszczało jak chciałam go zostawić,że postanowiłam zabrać go ze sobą na shopping z Renią. Wcześniej spotkałam się z Sylwią Mazur.Pozdrowionka dziewczynko!!!
Dido wzbudził ogólny podziw i sensację :)
Zakupki tym razem nie do końca udane, bo nasz ulubiony lumpex przetrzepali :(
Za to zrobiłyśmy zdjęia do legitymacji i poszłyśmy na pocztę zapłacić za elektroniczne legimki (to tak z gwary Anny Grzybowskiej :P).
Popołudnie spędzone nad Patrycjowym angielskim.Niezła z niej agentka, ale i tak ją uwielbiam :)Gdybym tylko mogła mieć taka córkę...
Wieczór nad nauką i wymianą filmików z Olą i Galikowskim. A ja powinnam sie uczyć a nie oglądać ewolucje tańca czy chińskich chłopców :P Shame on me!!!

Brak komentarzy: