English day :)Marzenna (czy raczej Miss Taktu i Uprzejmości bo z tego w końcu słynie...)robi test i trzeba się pouczyć.Zwłasza jak się tego na bieżąco nie robiło :P Przede mną jeszcze quizy z kursów internetowych i tekst na słynne fpp.
Zaliczyłam także spacerek do apteki po maść do stóp. Mała rzecz taka przechadzka a cieszy :)Na dworzu coraz piękniej,coraz zieleniej,coraz cieplej i słoneczniej.
Jeżeli ktoś ma ochote na spacerek ze mną w wolnej chwili to czekam na znak :)
Potem ciąg dalszy angielskiego,a wieczorkiem obejrzałam sobie "Smażone,zielone pomidory".POLECAM WSZYSTKM PANIOM :)
Muszę koniecznie książkę przeczytać, bo film bardzo mi się podobał.
Być może dlatego,że główna bohaterka przypomina mi trochę mnie budząc w sobie kobiecość.Cieszę się,że podobnie jak ona stopniowo zaczynam ją w sobie dostrzegać.
Chociaż postacią literacką i filmową, z którą się najbardziej identyfikuję jest oczywiście Bridget Jones.Znacie mnie więc napewno wiecie dlaczego :) Nio chociaż ja nie nazwałabym współpracowników męża "łysiejącymi prawicowymi cymbałami reprezentującymi klasę wyższą"... Przynajmniej nie w ich obecności :P
niedziela, 25 marca 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz