Cudem wstałam po wczorajszej imprezie,bo byłam naprawdę padnięta.Ah te Misie :)
O 11 USG. Na szczęście poza torbielą,która powinna się wchłonąć wszystko jest ok.
Bóg po raz kolejny zatroszczył się o moje zdrowie.Dziękuję Tato!
Zmierzając na WF wstapiłam do księgarni przy kościele Boboli.Kupiłam sobie "Podróż pragnień" Eldreg'a.To musi być facet z niesamowitą charyzmą!Jego ksiązki są porywajace :)Podobnie jak Cohelo.U tego drugiego ostatnio natrafiłam na piękne zdanie: "Bóg wysłuchuje tych,którzy błagają o łaskę zapomnienia dla nienawiści,lecz jest głuchy na głos tych,którzy pragną uciec przed miłością..." Piękne,prawda? :)
Na Wf-ie tradycyjnie niezły wycisk,ale to dobrze.:)Może mój tyłek przestanie przypominać kule do kręgli :P Wracałam przez Pola Mokotowskie.Gdyby nie deszcz to pewnie zostałabym tam dłużej :)
Po obiadku korepetycje u Lenartów czyli sama przyjemność :**
Wieczorkiem kułam troszkę angielski i gg-owałam :)
P.S. Już wiem kiedy masz urodziny Mrs Galikowski.Nie uchronisz się przed życzeniami Manchesterzaku :P
piątek, 23 marca 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz