Koleżanka grypa poszła sobie i mam nadzieję,że nie wróci.
Byłyśmy z Renią na wystawie kotów w Pałacu Kultury. Bardzo,bardzo fajnie tylko mała jakaś... Ja chcę jeszcze raz :))) Albo mieć nażywo zwierzakaw domu :)
Po południu wpadłam do Gosiaczka mojego. Jak ja się stęskniłam za nią :) Chyba wyjazd rekreacyjny i impreza u kolegi się udały. Muszę się z nią spotkać na ploty :)
Chciałabym żeby ufała mi tak jak ja jej,alechyba nigdy nie będę mogłana to liczyć.
Niczym na to nie zapracowałam... Wogóle jestem wdzięczna,że czasami ktoś się mną zainteresuje pomimo mojego wrednego charakteru. Dziekuję!!!!!
Wieczorkiem msza i pogawędki na gg.
wtorek, 20 lutego 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz