Rano czekało na mnie płacenie rachunków i zrobienie zakupów domowych.Udałam się więc do Tesco. Nie wiem czemu, ale po tym spacerku źle się poczułam.Wierzę jednak,że to nic poważnego. :)Z drugiej jednak strony i tak nikt by się nie przejął gdyby mnie zabało nagle... Odciążyłoby to moją rodzinę oraz wiele osób,które są na tyle kochane i kulturalne,że mnie nie spławią.(Ojej Galikowski będzie się mścił za to zdanie i znów każe mi czytać Forresta Gumpa i to obie części!)
Potem pojechałyśmy po kolejny wpis dla Reni na wydział.
Po zaupkach szybki obiadek i pierwsze orepetycje z Lenarciątami w tym roku szkolnym.
Dodatkowo będę uczyć ich sąsiadkę Karolinę. :)Ta mała jest fajniutka i powinno być dobrze.
Wieczoriem meczyk i relaksik.
Aha! UWIELBIAM MOJEGO BRENNUSIA!!! OLEŃKO! TE BUZIOLE SĄ SPECJALNIE DLA CIEBIE!!!
Dorotko! Ciebie też ściskam :* Inne pedagogizmy także.
sobota, 15 września 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

2 komentarze:
spadaj kwiecinska!! nie wiem co takiego zrobilam ze zasluzylam na drukowane litery:P
Z czego mam spadać? Bo o chyba mój blog Brennusiu... :P buziole :)
Prześlij komentarz