Żołądek miewa się już lepiej, ale i tak dalej boli :(
Rano więc zbierałam siły a o 12.00 miałam wizytę u hepatologa.Wszystko jest ok.:)
Wirus sobie śpi póki co i narazie niech lepeij go nie budzą :P
Dowiedziałam się też,że trwają pracę nad szzcepionką :)Być może za 2 lata będę zdrowa i nie będzie żadnego wirusa :p Oby! :) :) :):)
Po wizycie u lekarza wizyta z Renią w Realu :)Fajne rzeczy mają :) :) :)
O 16.00 wreszcie udalo nam się spotkać z Asią Nierodą.:)Przepraszam Asiula jeszcze raz,że nie mogłyśmy się domówić.W każdym razie dzięki,że mogłysmy pogadać. :)
Twoje zdjęcia z Krymu są piękne :)Na pewno wspaniała zabawa była :)
Wieczorek u Karolci - nowej uczennicy na korepetycjach.Bardzo,bardzo ją lubię :)
Taka pocieszna jest :)Znów powróciły myśli o córce.:)Tylko kto zechce taką zołzę jak ja?
piątek, 21 września 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz