Dwa tygodnie pod znakiem praktyk i korepetycji.
Przygotowywanie scenariuszy,pomocy oraz mteriałów dla korepetycjantów zdominoały te dni.Na nic innego nie było czasu.
Niemniej wiele się nauczyłam głównie dzięki życzliwym Paniom,które służyły mi dobrocią,życzliwością i pomagały i wspierały. Mam nadzieję,że mają dobre zdanie o mnie.Przekonamy się jak napiszą opinię :P
Nie wiedziałam,że aż tak się można przywiązać.Bardzo polubiłam te dzieciaki.
Może chwilami były nieznośne, ale ogólnie kochne takie przytulaski.Moje serce było bardzo poruszone kiedy mówiły "Mamusia", "Kocham Panią" czy opowiadały fascynujące historie ze swojego życia.Bardzo mi was będzie brakowało kochane czteroletnie łobuziaki!!!
Oprócz miłych praktyk i owocnego spotkania z panią od angielskiego wyniosłam z przedszkola grypkę... Teraz leżę i się kuruję...
piątek, 5 października 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz