O rany!Dawno nie było żadnej notki ale i tak nikt tu pewnie nie zagląda.
Bardzo wiele się działo przez te trzy miesiące.I dobrego i złego...
Przede wszystkim chwile grozy o babcię.Tak bardzo się bałam, że ją stracę!
I tu po raz kolejny dziękuję Ci Tato,bo teraz wszystko zmierza ku dobremu. Ty ze wszystkim sobie poradzisz i nie dasz nikogo skrzywdzić.
Ze złamaną ręką wujka też na szczęcie nie ma komplikacji i wraca do formy.
Ponadto na swiecie pojawił się synek mojego brata ciotecznego - uroczy Mateuszek.
Ten maluszek wnosi do rodziny wiele ciepła i szczęscia,radosci.I robi najpiękniejsze miny na swiecie. :)
Z dobrych rzeczy to sesja już za i można zająć się planowaniem wakacji i odpoczynku.
To dobrze bo naprawdę go potrzebuję!Zwłaszcza po tej pracy w listach jako kurier. To naprawdę męczące zajęcie i na szczęcie nigdy już nie wróci.
Dzis za to miałam przyjemnosć być na slubie Alicji i Adriana Ostrowskich(rodzeństwo) z Adamem i Marysią. Piękna uroczystosć zawierana w kaplicy baptystycznej przez pastora. Nowe i ciekawe doswiadczenie.
Potem wraz z Dorotą i Jackiem złożylimy wizytę Gosi Jakubowskiej i jej Mariuszowi i Krzysiowi. Bylo pizzowo i wesoło.
sobota, 5 lipca 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz